poniedziałek, 7 marca 2011

1.966

Erna stoi w postawie wieszcza na krześle naprzeciw mnie – wzrok błędny, włos rozwiany.


[Nie przeczę, że kilka rzeczy mi się podoba, niezależnie od codziennych irytacji.]



- Mama! – żąda Erna. – Zapisuj to, mama! Zapisujesz to? Djaczego jeszcze nie zapisujesz, MAAA-MAAA?Kiwam głową. Nowy Człowiek dłubie nieopodal w tomiku z łamigłówkami.
- Mama, zapisałaś? – stęka Erna.
Silny podbiegł do stołu i gęstymi onomatopejami wyjaśnia mi pewien krwawy wypadek, prawdopodobnie - swój upadek z krzesła dziś rano. Jest dużo „bummm!” i „tam” i „MAMA!”. Jest też dobitna gestykulacja i metoda Stanisławskiego w wymownym ruchu gałek.

[Podoba mi się, że mój, khekh, debiut okładkowy przypadł na pierwszy europejski Dzień Równości Wynagrodzeń. Nie wątpię, że to musi być znak, choć jeszcze nie wiem jaki.]


- Piszesz, mama? – pyta Erna.
Widzi, że nie piszę. Bawię się pisakiem z różową nakładką. Odsuwam i przysuwam do siebie kartkę.
- Zapisuj to, mama! – niecierpliwi się Erna. Unosi ramię.
Piszę.
- Josną kwiatki w góję
tam, gdzie nieba blask.
Josną josną josną
tam tam tam tam tam.

Erna śpiewa a linia melodyczna odchodzi w nicość z każdą wyśpiewaną frazą, albowiem – cóż za strata! - nie umiem zapisywać dźwięków, chociaż fristajl Erny pasuje do każdego umpa-umpa, więc istotność ósemek i półnut jest po prawdzie minimalna.

- Są wysokie już – Erna się kiwa i łypie na mnie w zapamiętaniu.
tak wysokie, jak mak
są są są pachnące, jak kwiat
la la la la la



[Dziękuję za wszystkie miłe reakcje. Z niejakim sado-maso myślę o sobie leżącej u niektórych z Was na stołach albo pod szafą. Albo w kuble na odpadki (to jest ten wątek maso).]


- Zawsze na polankę pełną kwiatków idę … – zawodzi Erna.Zakładam kujteczke ze kwiatkiem.
Idę pobiegać tam, gdzie polanki smak
na na na na na.


Nowy Człowiek podnosi głowę znad krzyżówki z detektywami. Nadchodzi moment, w którym powinien zażądać kanonicznego:
- A powiedz, Ernjułeczko „jedzie rak na jaku”.
Pozbawiona „er” Erna wysypałaby się rzecz jasna na dwóch jakach, ku dzikiej uciesze …
Ale nie, nie tym razem, tym razem jest inaczej.
- I dlatego nie lubię kobiet! – syka Nowy Człowiek.
Unoszę brwi.
- Widzisz, że kobieta to jest rabuś? – gorliwie tłumaczy Nowy Człowiek.
Jest, w rzeczy samej.
Później nachyla się nad Erną. Erna wyśpiewała bukolikę i cała energia z niej spadła.
-
Tylko mi nie mów, Erna, że nie wiesz, co to jest rabuś!Erna kiwa głową na ukos, między przeczeniem a przyznaniem się.



Wesołego dnia kobiet wszystkim paniom! ;))))





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza