poniedziałek, 30 lipca 2012

2.086

- Uwaga na nogę! – huczę głębokim basem.
Noga zajmuje pół kuchni, tę połowę, która służy do komunikacji.
- Zaparkuj nogę dyskretniej. – radzi Ojciec Dziatek.
- Albo ją oklej żółtym plastrem. – dodaje Erna i chichoce.
Cóż, mamy zabawę.
Biały kozaczek jest w centrum zainteresowania.

Kiedy stoję albo siedzę wrzucam nogę na krzesła albo na blaty, a się przemieszczam skacząc, niczym Łachonóg z Narnii. Chlast chlast chlast, nie miewam mniej ruchu skutkiem wypadku, ćwiczę nieustający stretching z elementami stepu i fat-burning.

Gdyby jeszcze dało się z taką kończyną prowadzić auto.
I gdybym mogła ją trzymać w dół, a nie wyłącznie na blatach.
Cóż.


Tymczasem rodzina omawia plan wycieczki rowerowej do lasu. Nowy Człowiek się waha.
- Jak mi radzisz, - zagaja. – jechać z nimi czy nie jechać?
- Zostań,
- mówię. – nie lubię być sama.
Nowy Człowiek przeszywa mnie świdrującym wzrokiem.
- Nie kłam, że nie lubisz. – rzecze. - Samość to twój żywioł.
I nie mogę zaprzeczyć, że zasadniczo nie mija się z prawdą.




30 komentarzy:

  1. phi ... jesteś taka drobna, że zmieściłabyś się w przyczepce rowerowej ... chociaż nie wiem ... może jednak wybrałabym samotność ... :o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. => Poranna: wstrząsy. wstrząsy źle robią na stan kozaczka ;)

      Usuń
  2. jedna pani zima na naszym oblodzonym (wowczas) Mt. Lemmon sie byla poslizgnela. i pojechala. ale sie postanowila zamortyzowac. rekami sie amortyzowala. i zlamala obydwie.
    jedna noga to jednak wygodniej niz wszystkie z dwoch rak. ciagle cos mozesz :)))
    chocby w nosie podlubac.
    wiem, ze generalnie jest niefajnie, ale na poczatek roku szkolnego bedziesz jak nowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. => ingrid: wiesz, WSZYSTKO mogę, za wyjątkiem prowadzenia auta :))))
      pranie, prasowanie, robienie obiadu - żaden kłopot :)
      (inna sprawa, że zabiera mi to zylion razy więcej czasu)

      a wracając do zagadnienia rąk - swoje miałam zajęte w trakcie upadku, o czym opowiedziałam w trakcie diagnozowania i chirurg zripostował to dokładnie tak, jak Ty - szczęśliwie ocaliłam nadgarstki.

      Usuń
  3. Znam ten ból. Miałam identyczny uraz niedawno. Auto prowadzić się daje - uwierz ;) Można je nawet umyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. => Agnieszka: wiem, że się daje prowadzić ;) ale jednak bez gipsu. z gipsem nic się nie daje, niestety ...

      Usuń
    2. uwierz w siebie i swój gips :) Jeździłam z gipsem. Choć wcale nie twierdzę, że było to rozsądne.

      Usuń
    3. Uwierz w siebie i swój gips :) Jeździłam z gipsem. Choć wcale nie twierdzę, że było to rozsądne.

      Usuń
  4. Znam takich, którym kozaczki zrobiły lepiej ni dieta i programy sportowe. Co nas nie zabije.... To trzeba opatentować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. => bebeluszek: nie!
      zbyt bolesne, jako metoda na odchudzenie.

      Usuń
  5. współczuję Zimno, latem w gipsie do kolana!(( może choć taki lekki dali. z drugiej strony nie ma tego złego ... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. aa i jeszcze jedno - otóż w takim wypadku auto automat jest dobre)))) ale to musi być lewa noga w gipsie)) wiem, bo przerabiałam osobiście i lepiej mi się autowało niż chodziło. Trzymaj się z daleka od schodów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. => teatralna: zrobiłam z tą kontuzją 150 km na sprzęgle, więc wiem, o co biega ;)

      Usuń
  7. Nie ma tego złego coby ....
    Jest powód a w zasadzie mus bezwgledny nabycia nowego,dużego,w ładnym kolorze automobilu z automatyczną skrzynią biegów.

    OdpowiedzUsuń
  8. lecz egoistycznie cieszę się że nie rączki. nosem chyba nie umiesz pisać na klawiaturze? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. => ds: nosem nie.
      ale zakładam, że nauczyłabym się.

      Usuń
  9. ale cudownie powiedziane! samość to też i mój żywioł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. => agata: samość to w ogóle jest żywioł ;)

      Usuń