piątek, 16 września 2011

2.013

Nowy Człowiek przegrał wybory.
I to tylko jednym głosem, tak twierdzi. Więc przez jeden pochopnie oddany albo jeden nierozważnie stracony głos jest vice-premierem, vice-prezydentem, vice-dyrektorem czy jak tam.
Wybory były powszechne a konkurencja niebagatelna, bo większość klasy skorzystała z biernych praw wyborczych.
- Erno, - Nowy Człowiek pyta poważnym tonem. – czy w twojej klasie jest rząd?

- To się nazywa trójka klasowa. – mówię i z trudem trzymam twarz w ryzach.
Erna przybiera tajemniczą minę, taką, że „co prawda nie rozumiem, o co aktualnie chodzi, ale generalnie jestem oczytana, inteligentna i bystra. Oraz urocza”.
Wzrusza ramionami,
- W zero nie ma trójki klasowej. – próbuję zdyscyplinować Nowego Człowieka. – Przecież wiesz.
Nowy Człowiek leciusieńko się nadyma, ale zaraz spuszcza bąbel. Słabo maskując potężne zadowolenie tłumaczy na wpół niezainteresowanej Ernie, że został demokratycznie wybrany na wiceprzewodniczącego klasy drugiej-najfajniejszej.
Respekt.


Tymczasem Erna mimo wczesnej pory przyodziała strój szkolny, przygładziła falbanę, poprawiła kokardę, wyświeciła rękawem pantofle.
- Ładnie wyglondam – pyta. - na lustrze?
Wdzięczy się do siebie.
Odpowiadam jej:
- Niewymownie.
Erna uśmiecha się lekko.
- Ale napjawde, napjawde ładnie wyglondam tak na oczach. – wzdycha. - Bo lustjo to tylko odbicie ...
… A odbicie jest zaledwie słabym cieniem prawdy, masz słuszność, dziecię z jaskini platońskiej ;)


Silny wymógł na mnie owinięcie go w znoszoną szkolną bluzę Nowego Człowieka. Bluza jest dla Silnego tak długa, jak suknia ale wygląda szkolnie, więc nad wyraz dorośle. Silny jest szczęśliwy.
- Ja. Iść. Do koły. – mówi wolno i dobitnie (pod bluzą ma piżamę i ogólnie jest gotów do wyjścia na poranny chłód). - Ja. Iść. Do koły. Kuju-ju, kuju-ju. Ja iść do koły.

Kiedy ostatecznie nie udaje mu się podczepić pod ekipę jadącą do placówki poboru wiedzy, jego rozpacz ociera się o histerię a płacz nie daje się ukoić.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza